Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

patryk411 Rss

Tajemnica adoracji

1

Category : Modlitwa

Mówi się, że Adoracja Najświętszego Sakramentu jest drugą miłą Bogu po Eucharystii praktyką pobożnościową. I istotnie tak właśnie jest. Jestem po lekturze bardzo ciekawej książki Wielka Cisza. Tajemnica adoracji, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Niestety, szkoda, że nie ma jej obecnie w sprzedaży, ale dlatego pozwolę sobie na jej streszczenie.

Krótka historia

Eucharystyczny kult pojawia się poza Mszą św. po herezjach XII wieku, ale już pisarze starochrześcijańscy tacy jak św. Justyn poświadczają, że Eucharystię “przechowywano w domach, gdzie udzielano sobie komunii. Biskupi wysyłali cząstki komunii innym biskupom. Eucharystie roznoszono chorym, starcom, więźniom oraz zabierano w podróż”. (za D. Szczerba)

Nie każdy wierzący ma świadomość, że wokół adoracji pojawiło się wiele wspólnot, które w szczególny sposób się nią odznaczają a początek biorą także od brata Karola de Foucauld oraz Marty Robin, która przez “przez 50 lat nie jadła, nie piła, nie spała, żyła wyłącznie Eucharystią.” Ich zapał, żywe pragnienie Jezusa Eucharystycznego przyniosło owoce w postaci tych wspólnot, które podejmują się nawet całodniowej adoracji Najświętszego Sakramentu.

Będzie to Wspólnota Błogosławieńst, Wspólnota św. Jana oraz Wspólnoty Jerozolimskie: Emanuel, Arka, Chleb życia. Bardzo piękna jest historia pierwszej wspólnoty. Protestancki pastor mając w sobie żywią wiarę w Rzeczywistą Obecność Jezusa podczas odprawianej Świętej Wieczerzy potem, gdy zamknął się w pokoju ubolewając nad wylanym winem do umywalki usłyszał głos, by spotkać się z Martą Robin. To spotkanie przemieniło go i tak oto wspominał pierwsze spotkanie:

W miarę jak przyzwyczaiłem się do ciemności i jak ta twarz wyłaniała się z mroku niczym biały krążek, wzrastało we mnie poczucie światła.

Adoracja Najświętszego Sakramentu – stopnie wtajemniczenia

Jednak dla nas ważniejsze są duchowe owoce adoracji, dlatego w tym miejscu postaram się streścić drugą część książki, która dla nas będzie pożyteczniejsza. To co warto sobie uzmysłowić, to to, że  adoracja jest modlitwą obecności, tzn. w przeciwieństwie do kontemplacji, medytacji wychodzimy po za siebie, stajemy wobec żywej obecności Pana Jezusa.

Adoracja Najświętszego Sakramentu jest też przedłużeniem komunii świętej. Bardzo często chcemy przeżywać komunię, doświadczać jej, tymczasem zazwyczaj nic nie czujemy a jedynie co czujemy, to oschłość. Bóg jednak oszczędza nas przed poczuciem jego obecności gdyż – cytując z książki zacytowanego o. Tomasza Kwiecienia – “gdybym naprawdę poczuł, to zginąłbym z nadmiaru”. O tym samym, ale jeszcze bardziej dobitnie i ciekawiej mówi siostra Maria w tym artykule, która wprost pisze:

“(…) gdyby mi Jezus teraz ukazał swoją miłość bez zasłon, taką jaka jest, ja bym Go nie pokochała – ja bym się od Niego uzależniła.

Stopnie, etapy doświadczenia adoracji opisane już są prze św. Jana od Krzyża i Teresę Wielką a są to etapy ogołocenia z którym człowiek musi się skonfrontować. Co ciekawe, to właśnie adoracja przyspiesza ten proces.

Pierwszy etap adoracji to po prostu wejść w nią i pozostać.  Szczerba porównuje to do relacji dwóch osób, które chcą się poznawać a miarę jak są blisko siebie aż pojawia się miejsce na ciszę, która jest znakiem, że te osoby są naprawdę bliskie sobie. Ważne, by to przenieść na relację z Bogiem. To jest ten czas, kiedy człowiek przekonuje się, że Bóg odpowiada na jego pragnienia i troszczy się o niego. Jest to ten etap w którym człowiek kształtuje w sobie prawdziwy obraz Boga miłującego.

W tym etapie ważna jest bierność. Człowiek powinien pozwolić się kochać Bogu, przyjmować Jego miłość, trzeba sobie uświadomić, że to Bóg pierwszy wyszedł nam na spotkanie, że my nawet w małym stopniu nie jesteśmy w stanie kochać Jego jak On nas.

Zazwyczaj wtedy pojawia się problem z myślami. Okazuje się, że coraz ciężej nam wytrzymać nawet kilka minut na adoracji, że nie doznajemy wzniosłych uczuć a myśli wędrują w inne dziedziny naszego życia. Jest to typowy etap na modlitwie w którym łatwo się zniechęcić a jeśli trwamy, to dlatego, że pamiętamy, że czegoś przecież doświadczyliśmy, wiemy, że przecież Bóg nas kocha.

Jeżeli człowiek przejdzie ten etap, po jakimś czasie spostrzeże radość na skutek innego skupienia, które św. Teresa z Avila nazywa nadprzyrodzonym. Jest to skupienie wewnętrzne w którym człowiekowi nie przeszkadzają już natarczywe myśli, ani nie przeszkadza trwanie w ciszy.

Ten etap przygotowuje do kolejnego jakim jest odpocznienie. Dusza wtedy jest spokojna, bo doznaje nadprzyrodzonych pociech a ból sprawiają jedynie nasze moralne upadki.

Tak dochodzimy do modlitwy w duchu, co oznacza, że zaczynamy “modlić się nieustannie”. Doświadczamy, poznajemy, doznajemy miłości osobowej i niczego więcej już nie pragniemy. Tutaj wszystko odbywa się na poziomie głębszym i wybaczcie, ale na tym zakończę swój wpis z powodu brak słów :) Być może do niego kiedyś jeszcze wrócę :)

Comments (1)

w dniu 11 lipca 2013r uczestniczyłam w Adoracji Najświętszego Sakramentu w Licheniu w Kościele Sw. Doroty wraz z uczestnikami oazy osób niepełnosparwnych. Potrzebuję się tym co się tam wydarzylo podzielić. Jestem pod wrażeniem bo dotyczczsa nie spotkało mnie nic takiego w życiu. Było to wzruszajace, pierwotne niczym nie skażone Adorowanie. Obecność tylu młodych ludzi w Kościele i to co się tam wydarzało. Nie wiem czy moge o tym mówić. Niesamowite doznanie. Bóg jest Wielki

Post a comment

*
patryk411 Top