Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

patryk411 Rss

Czy celibat jest sprzeczny z Pismem Świętym?

18

Category : Rozważania

Piszę ten wpis głównie z powodu artykułu jaki zamieścił na swoim blogu Paweł Bartosik. Trudno mi się zgodzić z tezami zawartymi w tym artykule i uważam go za mało rzetelny. Skupię się jedynie na Słowie Bożym, bo choć autor omawianego artykułu również o tym zapewniał, to jednak mam ogromne poczucie niedosytu zaczerpniętymi cytatami z Pisma Świętego.

Autor artykułu tworzy piękny wywód na temat błogosławionego małżeństwa przy tym tworzy kontrast z celibatem, który jest sprzeczny z Pismem Świętym. Czy jednak rzeczywiście celibat jest sprzeczny z Biblią?

Na początku znajdziemy cytat, który staje się w artykule mottem a zaczerpnięty został z Pierwszego listu do Tymoteusza 3:1,4 o tym, że biskup powinien być mężem jednej żony (…)

Wszystko pięknie tylko trzeba pamiętać, że te słowa św. Paweł wypowiada wobec konkretnej społeczności, która przeżywa pewne problemy. Jakby kontekst sugeruje, że św. Paweł chce podtrzymać braci na duchu i w jednej wierze, która jest zagrożona. Nie są więc to wskazówki uniwersalne jakie kierowałby do wszystkich. A skąd to wiemy? Owszem, wiemy to z samego Pisma Świętego.

Spójrzmy na te fragmenty z Pierwszego listu do Koryntian w których św. Paweł mówi o małżeństwie:

    „Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest mężczyźnie nie łączyć się z kobietą”

a kilka wersów dalej dopowie:

    „Jesteś związany z żoną? Nie usiłuj odłączać się od niej! Jesteś wolny? Nie szukaj żony!” (7:27)

Na podstawie tych fragmentów (lub całego – zachęcam do przeczytania) widzimy, że św. Paweł wcale nie jest takim zwolennikiem małżeństwa. Zatem jak możemy odczytywać z listu do Tymoteusza jako nakaz ożenku biskupa? Nie można oczywiście tego tak interpretować, bo to sprzeczne z kontekstem. Niektórzy przez to twierdzą jakoby w ogóle był wrogiem małżeństwa, co też nie jest prawdą. On zalecał stan bezżenny, by ustrzec przed „cierpieniami w ciele”, jednak pełen był wyrozumiałości, dlatego nie mówi tych słów jako nakaz, stąd odnajdziemy w tych samych fragmentach wspaniałe wskazówki dla życia małżeńskiego jak to, że: „Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi”. Osobno też nie rozporządzają swoim ciałem. Jedno jest zależne od drugiego.

Jest jeszcze jeden powód dla którego św. Paweł nie zaleca małżeństwa, a mianowicie:

    „Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy tego świata, o to, jak by się przypodobać żonie”

(7:32,34)

Widzimy jasno z tego fragmentu, że ten kto nie ma żony, nie musi troszczyć się o sprawy tego świata, może całą siłę, energię poświęcić sprawom Bożym. Moim zdaniem tu tkwi klucz do rozumienia celibatu kapłanów. Oni ze względu na swoją bezżenność mogą stać się ojcami duchowymi wiernych którym Pan powierzył. Mąż musi troszczyć się o rodzinę, utrzymanie, często świeccy narzekają, że nie mają czasu nawet na modlitwę a gdzie by tu jeszcze pomieścić czas na przykład na duszpasterstwo?

Ale to nie wszystko. Zwróćmy jeszcze uwagę na to, co mówi sam nasz Pan Jezus Chrystus przy okazji mowy o nierozerwalności małżeństwa:

    „Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są także bezżenni, którzy ze względu na królestwo niebieskie sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!” (Mt 19:12)

Sam nasz Zbawiciel mówi, że są tacy bezżenni, którzy stali się nimi ze względu na królestwo Boże. Każdy kto wstępuje do seminarium wie na jaki los się szykuje a to, że księża chcieliby mieć żony i dzieci to rzecz normalna, bo każdy zdrowy człowiek ma takie pragnienia. Problem był by wtedy gdy tego pragnienia by nie mieli, bo to wskazywało by na jakiś anormalny stan.

Ciekawa rzecz, że nasz Pan nie wyjaśnia tego problemu. Mówi: „Kto może pojąć, niech pojmuje”. Faktycznie, wydaje mi się, że dotykamy tutaj tajemnicy a tajemnica Boża ma to do siebie, że nie można łatwo jej wytłumaczyć. Rozumieją ją jednak ci, którzy są do tego powołani, których Pan oświeca dlatego nie byłbym tak pochopny w ocenie celibatu.

Nadto dziwi mnie najbardziej to, że dla zbudowania teorii o tym, że celibat nie wynika z Pisma Świętego posłużono się jednym cytatem przy czym pominięto inne, które tutaj próbowałem wskazać a które od razu mi się nasuwają przy okazji tego problemu.

I na koniec, żeby nie było niedomówień. Artykuł ten napisałem ja, jako świeżo upieczony małżonek a napisałem go w reakcji na artykuł Mariusza Ratajczaka zamieszczonego na blogu Pawła Bartosika.

Comments (18)

Patryk,

Ciężar dowodzenia spoczywa na obrońcach celibatu duchownych.

Jeśli związuję księży NAKAZEM celibatu to powinienem wskazać na biblijne dowody, że jest to BOŻY nakaz. Nie interesują mnie rzekome “korzyści” itp. Korzyści niech każdy sam oceni i zdecyduje. Pytam o BOŻY NAKAZ. Nie wskazałeś na nic takiego! Jeśli podane fragmenty Pisma chcesz użyć jako argumentów odpowiem:
- nie związują one sumień kogokolwiek
- w RÓWNYM stopniu tyczą duchownych, jak i świeckich
- mówią o dobrowolnym wyborze

Nie podałeś więc NAKAZU celibatu, a O TYM właśnie traktuje omawiany przez Ciebie tekst (nie mówi o dobrowolności w wyborze takiej czy innej drogi). Jeśli takiego nakazu nie ma to celibat jest nakładaniem przez ludzi na innych ludzi jarzma, którego nie nałożył Bóg.

Cała Biblia aż woła, że powołanie do służby duszpasterskiej nie jest jednoznaczne z powołaniem do celibatu (który jako nakaz pojawił się w kościele wiele lat po czasach apostolskich). Te rzeczy nie idą ze sobą w parze na co mamy wiele dowodów z Pisma. Skoro tak to kościół narzucając klerykom i księżom zakaz ożenku przekracza w oczywisty sposób swoje kompetencje!

W takich momentach wierny chrześcijanin ma prawo odpowiedzieć słowami Piotra z Dz. Ap. 4:19 – “(…) Czy słuszna to rzecz w obliczu Boga raczej was słuchać aniżeli Boga, sami osądźcie;”

Dziękuję Pawle za komentarz. Przewidując jednak Twoją odpowiedź dlatego napisałem, że klerycy wstępując do seminarium wiedzą na jaki los się decydują. Nikt nie nakłada na nikogo jarzma. Każdy dobrowolnie wstępuje w stan zgodnie ze swoim powołaniem. Nakazu owszem i nie ma w Piśmie Świętym o celibacie, ale nie ma też nakazu zostania duchownym. Klerycy zanim zostaną wyświęceni przechodzą przez 6 lat studiów. Jest to dużo czasu na zorientowanie się, czy rzeczywiście jest to właściwa droga. Na każdym etapie z tych 6 lat można zrezygnować. W swoim artykule chciałem przede wszystkim wskazać, że istnieje sens celibatu natomiast z artykułu, który zamieściłeś wynikało zupełnie co innego. Rozumiem, że życie w celibacie jest trudne jednak kryje się za tym jakaś “Wielka Tajemnica Boża” i na pewno nie jest to sprzeczne z Biblią, co jednak jak mi się wydaje ukazałem to w swoim artykule. Pozdrawiam :)

Tak, klerycy wiedzą co “wybierają”.

To tak jakbym ja jako pastor powiedział narzeczonemu: “Możesz poślubić swoją narzeczoną jeśli nie będziesz z nią współżył seksualnie”. I potem wyjaśniłbym: “Taka jest nienaruszalna zasada naszego kościoła. Narzeczeni wiedzą na co się decydują i robią to dobrowolnie”.

Byłoby to oczywiście głupie i miałbyś uzasadniony powód by wskazać mi, że wymagam od narzeczonego czegoś czego nie wymaga od Niego Bóg. Ja jednak odpowiedziałbym Ci: “Ale może sam wybrać”. :-) )

Rozmawiamy więc o tym czy WYMÓG KOŚCIOŁA wobec tych kleryków jest uzasadniony. Skoro nie wymaga od nich tego Bóg to żaden człowiek nie ma prawa wymagać.

Wg Pisma Św. można być osobą duchowną posiadającą rodzinę. Wg kościoła nie można. Masz dwie nie do pogodzenia opcje: można / nie można. Kto ma rację wg Ciebie?

Z całym szacunkiem, ale nie rozumiem Twojego porównania z narzeczonym. Istotą małżeństwa jest właśnie prokreacja, więc nie można zabronić współżycia seksualnego małżonkom, bo to godzi w ich powołanie, które zakłada płodność. Inaczej jest z kapłanami. Celibat nie godzi w sens ich powołania. Wręcz nawet przeciwnie. Kościół w ten sposób pokazuje, że kapłani mają być “płodni” duchowo. Mają niejako “rodzić” dzieci dla królestwa Bożego. Co do twierdzenia, czy to ludzie ustalili a co Bóg ustalił, to odpowiem tak: Ustalili tak ludzie kościoła, których kierował Duch Święty. Duch Święty tak samo jak na początku za czasów Apostolskich przemawia i daje natchnienie swoim wiernym. A zapewnił nas o tym sam Jezus Chrystus, który mówił, że “będzie z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata” To ma swoją realizację właśnie w Kościele Katolickim. On żyje z nami a przemawia przez głos kościoła. Wiem, że ten argument nie jest dla Ciebie wystarczający, ale dla tych, co wierzą – tak. Po za tym Pismo Święte trzeba rozumieć szerzej. Już kiedyś pisałem na Twoich blogu, że interpretacje protestanckie jakoś mnie rażą, widzę w nich płytkość, nie uwzględnianie szerszego kontekstu, natomiast interpretacje katolickie zawierają w sobie głębię, są o wiele pełniejsze dlatego dla mnie są piękne. Pawle, sądzę, że nie dojdziemy do porozumienia, więc proponuje zostawić temat :)

“Skoro nie wy­maga od nich tego Bóg to żaden czło­wiek nie ma prawa wymagać” to ciekawe podejście – aczkolwiek niebiblijne ;) skoro Bóg mówi: “Kto Was słucha, mnie słucha” – to Kościół uważa, że ma prawo wymagać np celibatu od niektórych…

patryk, zacznę od końca. Dlaczego proponujesz zostawić temat skoro:
1. Sam na moim blogu odesłałeś czytelników do swojego posta?
2. Miałeś świadomość, że i tak będziemy się różnili?
Co jest złego w dyskusji? Tym bardziej w dyskusji rzeczowej i kulturalnej?

Przykład z narzeczonym to tylko PRZYKŁAD. Mógłbym podać inny: np. udzielamy ślubów o ile narzeczony zobowiąże się do niejedzenia słodyczy.

Wcześniejszy przykład jest jednak adekwatny ponieważ wg Pisma:
1. Nie jest dobrze człowiekowi gdy jest sam. KK naucza, że pewnym ludziom (kapłanom) z zasady jest “dobrze”, a nawet “lepiej” w stanie celibatu mimo iż wielu z nich wcale tego nie potwierdza.
2. 1 Tym 3, Tyt 1 nauczają, że prowadzenie pobożnego domu jest kryterium tego czy kandydat na duchownego będzie w stanie zarządzać kościołem Bożym.

Kościół zarządzany przez kawalerów z przymusu to pewna patologia biorąc pod uwagę sytuację wczesnego kościoła oraz nauczanie Pisma Św. nt. rodziny, kapłaństwa, przywództwa.

Równie dobrze można mnożyć argumenty za celibatem prezydenta, premiera, a nawet posłów w państwie.

Cieszę się, że potwierdzasz iż celibat jest pochodzenia ludzkiego. Na nic zda się Twoje zabezpieczenie, że “uczynili tak wskutek prowadzenia Ducha Św.”. Duch Św. działa, ale działa w zgodzie ze SŁOWEM BOŻYM, a nie wbrew Niemu. Powoływanie się na Boga by uzasadniać własne pomysły jest bardzo niebezpieczne, a wręcz bluźniercze. Robi to wiele wspólnot.

Wg tej metody nie istnieje ŻADNE kryterium weryfikacyjne orzeczeń kościoła! Pismo niczego takiego nie naucza. Władza kościoła jest władzą delegowaną a nie absolutną. Kościół podlega Jego Głowie. Tam gdzie przekracza swoje kompetencje formułując nauki bez poparcia w Piśmie Św. – tam wierny chrześcijanin powinie odpowiedzieć, że “Boga należy słuchać bardziej niż ludzi”. Nawet tych, którzy powołują się na Ducha Św. w obronie swoich dziwacznych pomysłów.

Czy nie uważasz, że za bardzo zawężasz i ograniczasz Słowo Boże? Piszesz, że “nie jest dobrze człowiekowi być samemu”. Zgadza się, po to otrzymuje człowiek potrzebną mu “pomoc”, ale to nie odnosi się tylko do małżeństwa. Pan Jezus mówi, że kto dla niego opuści Ojca i matkę stokroć więcej otrzyma braci i sióstr jeszcze w tym życiu. Kapłani tworzą wspólnotę ludzi, którzy wzajemnie się znają, ale też tworzą wspólnotę z innymi ludźmi, którzy do nich przychodzą. I paradoksalnie, przez celibat są bliżej wiernych, bo patrzą na ich problemy z innej perspektywy a ten punkt widzenia jest ważny, bo jest ubogacający dla nas wiernych. Kościół nigdy nie naucza, że “pewnym” ludziom jest lepiej w celibacie. Pokaż gdzie tak naucza? W którym dokumencie? To jest po prostu twoja nadinterpretacja. Przykład ze słodyczami, nie obraź się, ale jest już śmieszny – bo za przeproszeniem, co ma piernik do wiatraka :)
Twierdzisz, że Duch Święty nie może podpowiadać sprzecznie z Pismem Świętym. Owszem, tyle, że Pismo Święte należy rozumieć szerzej a nie ograniczać je niemal do dosłownego interpretowania. Weźmy ten jeszcze przykład tzw. Sobór Jerozolimski. Pojawił się problem o zachowanie prawa “Jeśli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni” (Dz 15). Według prawa był obowiązek obrzezania, jednak ostatecznie zadecydowano dla pogan inaczej. I co? Sądzisz, że to jest sprzeczne ze Słowem Bożym? A jako argument wcale nie podano wersów, które są wyraźnym NAKAZEM Boga, że pogan nie trzeba obrzezać. Podano jedynie ten, że Bóg wybrał sobie także i pogan.

I jeszcze jedno. Wiemy, że św. Paweł dążył do jedności w kościele i dla dobra wspólnoty nie upierał się przy swoim. Sam w końcu poddał się oczyszczeniu po to, by bracia mogli przekonać się, że przestrzega prawa. Jednak to, że on poddał się prawu nie znaczyło, by wszystkich poddawać temu samemu prawu. Mamy zarazem tutaj kwestię i posłuszeństwa, ale też i “mądrego” rozumienia Pisma Świętego, które nie zawęża jak by to niektórzy chcieli.
Co do celibatu, to powtarzam: wstępując do seminarium każdy wie na co się decyduje. Warto też wspomnieć, że w naszej tradycji mamy zakony, w których dyscyplina jest większa a mimo to są tacy, którzy tam wstępują. Po to trwa tak długo przygotowanie do kapłaństwa, by móc solidnie przemyśleć i przemodlić swoją decyzję. Podobnie sprawa się ma z małżeństwem. Kościół będąc wierny Ewangelii naucza o nierozerwalności małżeństwa, dlatego raz podjęty ślub obowiązuje całe życie i nie można sobie po 20 latach stwierdzić, że ja to chcę mieć inną żonę, może tak młodszą. I co? to też jest jarzmo nakładane na ludzi? Jeśli ktoś nie będzie szedł za Jezusem każdego dnia, to owszem – jarzmem będzie dla niego celibat, jarzmem będzie dla niego małżeństwo ciągle z tą samą kobietą.
Pozdrawiam :)

Patryk, przykład ze słodyczami ma zilustrować to czy kościół ma prawo wymagać od tego narzeczonego czegoś czego nie wymaga Bóg.

Oczywiście kościół może mieć tysiące argumentów na to dlaczego jedzenie słodyczy może być niewskazane. Może nawet argumentować, że przecież narzeczony “sam zdecydował się przyjąć na siebie to powołanie” (niejedzenia słodyczy w małżeństwie).

Pytanie jednak brzmi: czy kościół ma prawo wymagać od kogokolwiek (księdza, męża, wdowy itp.) czegokolwiek czego nie wymaga od nich Bóg – w imię “prowadzenia Ducha Św.” i autorytetu, którym tam szumnie się chlubi.

Moja odpowiedź brzmi – ma prawo tak samo jak za czasów Apostolskich kościół zdecydował, by pogan nie wiązać prawem mojżeszowym dotyczącym obrzezania.

Moja odpowiedź brzmi – ma prawo tak samo jak za czasów Apostolskich kościół zdecydował, by pogan nie wiązać prawem mojżeszowym dotyczącym obrzezania. Inna sprawa, że wcale tego nie traktujemy jako coś sprzecznego z Bożym Słowem i niezgodnym z nakazem Boga. Przecież sam Jezus powiedział: “co zwiążesz na ziemi będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi będzie rozwiązane w niebie”

Ok, więc kościół ma prawo narzucać narzeczonemu by w małżeństwie nie jadł słodyczy i nie oglądał TV bo to szkodzi.

Kościół nie tyle zdecydował co rozpoznał co Pismo Św. mówi o miejscu pogan w Nowym Przymierzu. Apostołowie odwoływali się do Pism uzasadniając swoją decyzję, a nie na “domniemany głos Ducha Św. w serduszku”.

Decyzja była więc podjęta w oparciu o nauczanie Słowa. Była to więc zupełnie inna rzecz niż w przypadku celibatu, który wszedł w życie stosunkowo późno. Czy kościół wcześniej błądził lub Duch Św. zmienił zdanie? Może Bóg się rozmyślił i stwierdził, że 1 Tym 3 i Tytusa 1 są nieobowiązujące w kościele katolickim?

A co z tymi poganami, którzy byli wcześniej obrzezani? Jak ich zestawić z tymi, którzy później nie byli poddawani temu procesowi? Decyzje są podejmowane wtedy gdy pojawia się konflikt, jakiś problem. To, że jakiś problem pojawił się dużo później nie ma większego znaczenia. Co do 1 Tym, to podkreślam, że są to słowa wypowiadane wobec konkretnej społeczności i w konkretnym czasie. Wtedy nikt nie myślał o celibacie ale jestem pewien, że gdyby św. Paweł żył w czasach gdy to wprowadzono, albo ten problem by pojawił się za jego czasów, to Paweł dążąc do tego, by kościół był jednego Ducha przyjąłby nauczanie kościoła o ile byłoby sprzeczne z jego zdaniem (sam się oczyścił mimo, że nauczał inaczej). Ale raczej wątpię, by to było sprzeczne z jego zdaniem, bo przecież zaleca stan bezżenny jak to wykazałem w artykule. Zaleca małżeństwo jedynie ze względu na wyrozumiałość dla ludzi, dlatego uważam, że nie należy absolutyzować słów z listu do Tymoteusza i traktować je jako coś wiążącego. Mowa jest o powinnościach dlatego też tego fragmentu według mnie nie można traktować jako NAKAZ Boży o który ci tak bardzo chodzi a który miałby negować celibat. Wybacz, ale nie znajduję i nie dopatruję się tutaj negacji celibatu a to z tego powodu jaki wyżej przedstawiłem na podstawie innych wersów Biblii, które nie pozwalają właśnie absolutyzować tego fragmentu.

Nigdzie nie pisałem, że 1 Tym 3 nakazuje komukolwiek posiadanie żony. Napisałem, że 1 Tym 3 mówi o pobożnym domu (żonie i dzieciach) jako kryterium prowadzenia kościoła.

Ty zaś mówisz (za KK), że tym kryterium nie jest pobożna rodzina, ale jej… brak.

Innymi słowy: Pismo mówi, że duchownym może być osoba posiadająca conajwyżej jedną żonę (może być kawaler). Ty zaś mówisz, że może nim być osoba… nie mająca żony!

To ewidentne poprawianie Pisma Św.! Gdyby Ap. Paweł był za celibatem duchownych to ewidentnie by o tym napisał. Tymczasem jest to bardziej idea gnostycka i hinduistyczna niż chrześcijańska.

Nie wiem, czy jest to idea gnostycka, nigdzie tego nie wyczytałem, lecz sam do tego doszedłem.
Artykuł, który zamieściłeś sugeruje, że celibat jest sprzeczny z Pismem Świętym i jest wielkim złem. Stąd moje oburzenie, bo do takiego wizerunku celibatu posłużył jeden cytat z Biblii a tymczasem już sama postawa św. Pawła, który sam nie był żonaty i nie zachęcał do tego tych, którzy chcieliby pójść za Panem nie może według mnie być jedynym kryterium do takiej oceny celibatu gdyż jest tu jakaś logiczna sprzeczność. W trakcie naszej dyskusji poruszyłeś kwestie nakazu Bożego. Pytałeś się gdzie jest nakaz w Biblii za celibatem. Ewidentnego nakazu nie ma, tak samo jak nie można podanego przez ciebie fragmentu jednoznacznie interpretować. Problem polega na tym, że z góry zakładasz, że celibat jest jarzmem jaki nakłada się na “pewnych” ludzi. Skoro z góry coś się zakłada, że jest takie, to faktycznie trudno coś jest uznać za dobre. Jednak założenia z góry zazwyczaj są uprzedzeniami. Tymczasem Kościół dba o to, by powołani do życia kapłańskiego mogli rozeznać swoją drogę. Stąd te kilka lat formacji podczas której poddawani są swojemu sumieniu jak i przewodnictwu innych duchownych. Chodzi o to, by DOBROWOLNIE, Z WŁASNEJ WOLI złożyli dar z siebie tak jak np. dzieje się też w małżeństwie. Ci którzy nie robią tego w przekonaniu popełniają wielki błąd jednak jest to osobna sprawa. Jednak zaznaczam tutaj, że powinno być to dobrowolne w wolności własnego sumienie dlatego nie można mówić, że nakłada się celibatem jarzmo. Jeśli ktoś chce służyć Bogu w kościele może wybrać inną drogę. Naprawdę nie ma obowiązku zostania kapłanem. Argumentem kościoła przyjmującym celibat był wzór samego Chrystusa. Kapłan ma upodobnić się do Niego i funkcja kapłana została powołana do sprawowania sakramentów, czyli działania inpersona Christi. Tyle, co mam do powiedzenia i sądzę, że dalsza nasza dyskusja nie ma sensu, gdyż dyskusja ma sens jedynie kiedy dochodzi się do wspólnych punktów. Tutaj wymieniliśmy się sporą ilością opinii i ani ja ciebie ani ty mnie nie przekonaliśmy się wzajemnie do swoich argumentów.

Podsumuję dyskusję z mojej strony:
1. Różnimy się w kwestii autorytetu stąd rozbieżność również w temacie celibatu.
2. Swoje przekonania opieram na Biblii wg której MOŻNA być duchownym, a zarazem osobą żonatą. Powołanie do prowadzenie kościoła NIGDZIE w Piśmie Św. nie oznacza powołania do celibatu.
3. Oznacza to, że kościół stwarza kapłanom, klerykom bariery, których nie buduje Pan Bóg. Jednak jak powiedziałem: różnimy się w kwestii autorytetu – Ty zaufałeś orzeczeniom kościoła mimo iż Pismo Św. nie stawia przez kapłanami, biskupami takich ograniczeń. Jest to najzwyczajniej sprawa wyboru. Wg KK – nie jest. Mówi się: “jeśli chcesz być kapłanem to MUSISZ zobowiązać się do życia w celibacie”. I na tym polega całe zło i niebiblijność tej doktryny.
4. Wg Pisma Św. nie ma nic bardziej świętego w celibacie niż w małżeństwie. Co więcej – życie w miłosnym przymierzu małżeńskim jako kobieta i mężczyzna lepiej oddaje i obrazuje istotę Boga, który nie jest kawalerem, ale społecznością Trzech Osób.

Pozdrawiam, Paweł

Trochę przez przypadek trafiłem tutaj, artykuł i dyskusja były już półtora roku temu. Nie wiem, czy jeszcze to ktoś przeczyta, Pisze Radek, żona trójka dzieci, firma, kredyt hipoteczny itd.
Prześlizgujecie się nad tematem Kościoła, który Paweł konsekwentnie pisze małą literą. To Kościół rozwiązuje sprawę celibatu duchownych, Kościół, jako instytucja na poły boska i ludzka. Pan Bóg zdecydował, że to ludzie muszą o sobie decydować w jego imieniu i nie ma prostych bezmyślnych recept na dobre wypełnianie Jego woli w Piśmie Świętym. Tylko ludzie we wspólnocie (dwóch lub trzech w Imię Moje) mogą narzucać sobie ograniczenia i nadawać przywileje. Być może kiedyś Kościół nakaże spółkować kapłanom na miejskich skwerach, bo tego będzie wymagać dramatyczna sytuacja, i ta ludzka decyzja będzie decyzją Boską (choć prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie Aż tak dramatycznej sytuacji). Dzięki Kościołowi nie ograniczam swojej wolności. Ja ją poszerzam o tę prademokratycznę formę Wiary, którą zaoferował nam Pan Jezus nie negując w niczym Starego Testamentu
Również pozdrawiam

Zebrało się dwóch dewotów i jeden drugiego robi w kuku!
Posiadanie potomstwa to jest nakaz już od początku istnienia
gatunku Homo Sapiens Erectus,(Rdz.1,28).Szczególniej ma on zastosowanie dla duchownych jednocześnie jest sprawdzianem ich przydatności!(1 Tm.3,4-5;Tt.1,6!).Listy Pawłowe zarówno do Tymoteusza jak również do Tytusa są adresowane do Osób Duchownych i dla Duchownych Wskazania w Nich zawarte są wiążące.List do Koryntian nie jest adresowany,wprost,do Duchownych i wszelkie dywagacje trafiają i uderzają,w?próżnię!Owszem,apostołowie powołani przez Chrystusa porzucili rodziny ale tylko na pewien czas!Zarówno Piotrowi jak i pozostałym w ich działalności towarzyszyły?Ich?Małżonki!Trzeba być bardzo głupim by tego nie?Rozumieć!”mąż jednej żony”(1Tm.3,2!),sugeruje raczej żyjący w stadle monogamicznym aniżeli jeden raz życiu zawierający związek małżeński!Życie w czystości w ujęciu NT nie ma przełożenia na żywot celibatyka!(Hbr.13,4!).Do czego wiedzie wtórnie,celibat?WIDZIMY!Duchowni biologicznie,to?SAMCE!Nie dasz SAMICY?DURNOWACIEJĄ i toż nazwiesz?CZYSTOŚCIĄ?Doprawdy,trzeba być mocno na umyśle upośledzonym by takie bździny?BŹDZIĆ!

Podłoże sporu jest proste, jedna strona chce za wszelką cenę (nawet tego co mówi Słowo Boże) konstruować rzeczywistość na korzyść kościoła rzymsko-katolickiego. Gdy weźmiemy pod uwagę Autorytet Słowa Bożego kwestia jest jasna, gdy chcemy patrzeć przez katolickie okulary – mamy problem, trzeba “kombinować”. Pozdrawiam

Post a comment

*
patryk411 Top