Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

patryk411 Rss

O Naśladowaniu Chrystusa T. A Kempis

5

Category : Wiara

O naśladowaniu Chrystusa to dana nam od Boga zadziwiająca i najbardziej rozpowszechniona po Biblii książka – podaje francuski biskup G. Darboy”.

Takie zdanie znalazłem we wstępie do wydania książki z 1984 r. ks. Jana Twardowskiego, którego wydanie ostatnio wpadło mi w ręce a którego przytoczone zdanie zrobiło na mnie spore wrażenie.

I istotnie, O naśladowaniu… jest rzeczywiście książką wyjątkową z powodu której piszę ten artykuł. O wyjątkowości tego średniowiecznego dziełka, które uznane zostało za drugą najważniejszą książkę po Biblii świadczą liczne wydania. W Polsce szczególnie “w chwilach trudnych” odnotowujemy wzrost tej lektury np. 1674 po upadku Kamieńca, 1685,1695,1777,1779 (kilka lat po rozbiorach), Doczekała się wreszcie licznych przekładów np. Ks. Jakub Wujek (pierwszy przekład), w 1571 Stanisław Grochowski, wznawiane dwadzieścia razy przekład Wielowieckiego, , przekład J. Matuszewicza i innych.

O naśladowaniu Chrystusa rozprawiały takie nazwiska jak Mickiewicz, Słowacki, Krzyżanowski, Piotr Chmielewski (obaj historycy literatury), Liebert,Prus, Żeromski, Reymont, Staff, Iłłakowiczówna, Tuwim i inni.

Do tego zestawienia dodajmy jeszcze to, że owa książka została przetłumaczona na ponad dziewięćdziesiąt języków, co już daje nam podstawy do tego, by porównywać ją z Pismem Świętym.

Skoro tyle osób zajmowało się Naśladowaniami…, odnotowano tyle wydań i przekładów, to świadczy, to o tym, że miała ta książeczka duży wpływ na kształtowanie sposobu myślenia i stanowiła ważny podręcznik chrześcijańskiego życia do którego i dzisiaj chętnie sięgamy. To właśnie Twardowski w tym samym wstępie z 1984 r. zastanawia się:

Właśnie dzisiaj, kiedy przychodzą do nas książki nowe, współczesne, modne – poszukujemy starych. O Naśladowaniu Chrystusa jest książką bardzo starą. Czy urok jej nie minął, czy żar nie wygasł, czy może być naszym przyjacielem w dzisiejszych posoborowych czasach? Zwykła i niezwykła. Dawna i aktualna (…)

Zdaje się, że grubo po ponad dwudziestu latach ta myśl wyrażona przez Twardowskiego jest ciągle żywa i wciąż godna postawienia w naszej świadomości. Przecież obecnie rynek książki religijnej oferuje bardzo szeroki wachlarz różnych tytułów a mimo to, książeczka Tomasza A Kempis wciąż cieszy się dużą popularnością i ciągle spotkać można ją na półce księgarskiej. Co jest tym fenomenem? Co zapewnia jest aktualność?

Jak już wspomniałem, książka stanowiła dla wielu przykład, wzorzec i podręcznik chrześcijańskiego życia, by wymienić tutaj św. Jana od Krzyża, czy św. Teresę z Lisieux na której najbardziej ukształtowała się sylwetka duchowa o czym przeczytamy ze wstępu do wydania z 2005 roku. Św. Franciszek Salezy powie, że więcej ta książka nawróciła i uświęciła ludzi niż zawiera liter a  św. Ignacy Loyola czytał ją dwa razy dziennie jak i również na chybił trafił.

Widzimy z tego krótkiego naświetlenia, że książka wywierała ogromny wpływ na wielu ludzi. Niektórzy z nich zostali wielkimi świętymi Kościoła a jaka jest w dzisiejszym odbiorze czytelniczym?

Znów pozwolę sobie zacytować ks. Twardowskiego, który pisał w omawianym wydaniu:

Może nam trochę przeszkadzać w czytaniu to, że autor wzywa nas do pogardy wszystkiego, co ziemskie, gdy tymczasem dziś podkreślamy, że wszystko, co stworzone przez Boga, jest dobre i godne miłości – zarówno duch, jak i materia. Niewątpliwie w tej pogardzie jest trochę platonizmu niechrześcijańskiego.

Jednak za chwilę ks. Jan Twardowski zachęca, by spojrzeć na tę książkę inaczej mocno to argumentując:

Kiedy Jezus głosi, że trzeba mieć “w nienawiści” wszystko, co doczesne, aby pójść za Nim, chodzi tu naprawdę o hierarchię wartości, o to, że niczego nie można porównywać z Bogiem – a tak przecież dzisiaj uważamy. Właściwie odnajdujemy w Naśladowaniu wyrażoną na różne sposoby tę jedną wielką prawdę, którą Jezus zawarł w przypowieści o skarbie ukrytym w roli. Porzucamy wszystko nie dlatego, że cokolwiek jest samo w sobie godne pogardy, lecz tylko dlatego, że wobec wspaniałości Boga nic się nie liczy (…) św.  Paweł dumny przecież ze swych przywilejów i godności, wszystko uznaje za “stratę” i “śmieci”.

Do tego dodajmy, to co za chwilę odnotował ks. Twardowski, że pogardę świata zawsze odczytywano nie jako, to że świat jest zły, ale jako że może służyć za narzędzie złego ducha. Chcę to szczególnie podkreślić, gdyż mam wrażenie, że wielu ludzi próbuje rozciągnąć chrześcijańską pogardę świata na znaczenie szersze, jako właśnie uważanie, że to świat sam w sobie jest zły, co jest nieprawdą. Niech świadczy o tym zacytowana przez księdza modlitwa pokutnika, który chciał upiększyć świat “Niech moje bolesne oderwanie się od świata uczyni go piękniejszym i lepszym”.

Na koniec chciałem podać własną ocenę O Naśladowaniu Chrystusa Tomasza A Kempis. To co mnie uderzało w tej książce i wprawia w osłupienie, to niezwykły zmysł obserwatorski, znajomość ludzkiej ułomności i słabości a także psychiki (jak na bardzo stare, średniowieczne dzieło) I chociaż podobno zarzuca się O Naśladowaniu… naiwność psychologiczną, to dzięki lekturze tej książki możemy bardziej poznać siebie, swoje uczucia, dokonać autorefleksji, motywacji wewnętrznych. Żyjemy w czasach, kiedy ludzie nie zawsze rozumieją siebie, nie zawsze zdają sobie sprawę z moralnej odpowiedzialności swoich czynów i często nawet nie zastanawiają się nag głębszymi motywacjami swoich codziennych wyborów, słabości, upadków. Ta książka z pewnością odsłania wiele aspektów życia duchowego np. możemy poznać z rozdziału XIII zasady przezwyciężania pokus.

Już na samym końcu wspomnę, że dzieło składa się z czterech części:

I – Zachęty pomocne dla życia duchowego

II – Zachęty do życia wewnętrznego

III – O wewnętrznym ukojeniu

IV – Gorąca zachęta do Komunii świętej

Więcej aktualnych wydań książek Tomasza A Kempis w księgarni znajdziesz tutaj.

Comments (5)

“Przyglądając się dzisiejszemu Kościołowi (kler-liturgia-teologia) tradycyjny katolik najpierw się oburza, potem trwoży a w końcu wybucha śmiechem.”

Właśnie, w sprawie naśladownictwa Pana Jezusa warto zwrócić przede wszystkim uwagę na Jego postawę względem Boga, opartą całkowicie na przykazaniu wyłączności kultu dla Boga, które powtórzył szatanowi na pustyni:” (10) Na to odrzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz.”(Mt 4:10). Podczas Swej misji na ziemi, Pan Jezus kierował całą uwagę na Boga Ojca, modlił się tylko do Niego, i nie miał względu na osoby, choć miłował wszystkich. Zapowiadał, że zbuduje świątynię Ducha Świętego, którą będzie Jego mistyczne ciało – Kościół, nie jako budynek, ale jako ekklesia, czyli zgromadzenie, wspólnota ludzi zbawionych z łaski przez wiarę w Niego i Jego dzieło zbawienia (J 2:19-22. Por. J 5:22-23. Ef 2:1-22), i że prawdziwi czciciele Boga, będą Mu oddawali cześć w Duchu a nie w świątyniach, bo Jego prawdziwa świątynia i mieszkanie jest w niebie (Dz 7:48; 17:24-29. Hbr 8:1-2; 9:24), i wskazywał wolę Ojca, że takich to czcicieli chce mieć (J 4:20-24). Od kiedy nie ma już świątyni Salomona, zburzonej przez Rzymian w roku 70., Izraelici oddają cześć Bogu w Duchu, prawdziwi chrześcijanie, którzy znają prawdę ewangelii, podobnie, zaś ci, którzy nie są posłuszni woli Boga i nie znają Biblii, dali się zwieść, i naśladują pogan, czyniąc sobie wyobrażenia i podobizny postaci, które potem czczą, klękają przed nimi, modlą się do nich, i oddają im więcej czasu i więcej czci niż samemu Bogu, ufają im, zamiast zaufać Bogu (Wj 20:1-6). Kiedy Biblia naucza, aby uwielbić tylko Boga w Jezusie Chrystusie (1 P 4:11. J 14:13), wielu nie idzie za tym przykazaniem, lecz tworzą sobie swoich bogów, i to ich uwielbiają, nosząc dzieła swoich rąk na swoich ramionach lub w dłoniach podczas procesji, mimo, że Pan Jezus przykazuje:”Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz.”

Zgadza się, Jezus modlił się tylko i wyłącznie do Boga, tak jak każdy człowiek wierzący w Boga a nie bałwany. Dla tych co nie czytali Biblii, bałwany oznaczają tam bożki, kulty pogańskie itp. Nigdzie w Piśmie Świętym nie znajdziemy przypadku w których ktoś modli się do człowieka, również tego martwego. Nie modlono się również do aniołów. Tylko Bóg jest odbiorcą naszych modlitw, nie potrzebuje do tego ludzkich pośredników. Czytać Biblię a wiele się zrozumie.

Polecam braciom protestantom

http://youtu.be/X3FeBVD_zy0

Za dużo się spieramy a za mało zajmujemy własnymi modlitwami.
Nie można dać drugiemu czegoś, czego sami nie mamy.
Dotyczy to chyba każdej dziedziny życia. Wiary, miłości, modlitwy, wychowywania dzieci.

Post a comment

*
patryk411 Top